Agnieszka Więdłocha: Zaczynam od deseruJadąc w tajemnicy przed rodziną na egzamin do szkoły aktorskiej, nie sądziła, że ten zawód wymaga takiej odporności. Bo raz przychodzi nagroda za debiut, popularność po sukcesie „Czasu honoru”, a potem dzwoni cisza, gdy wstajesz rano i myślisz, że… do niczego się nie nadajesz, trzeba szukać innego zawodu. Agnieszka Więdłocha na tej huśtawce już daje sobie radę. Pomagają nauki babci, że nie warto przejmować się drobiazgami, bo los sprzyja optymistom. No i proszę: jest i szczęście w miłości, i dobra rola w „Planecie singli”. Carpe diem!